Plener ślubny Karoliny i Alberta zaplanowaliśmy w okolicach domu panny młodej. Karolina uwielbia konie, jeździ konno od lat i nie wyobrażała sobie innych okoliczności do sesji. Przyjaciółka pary zaprosiła nas do siebie, gdzie opiekuje się niedużym stadem. Szczęśliwie zwierzętom nie przeszkadzało, że kręcę się po ich terytorium. Spotkałam się z dużym zaciekawieniem z ich strony, co widać już w pierwszym kadrze ; -) Tego wieczora powstało mnóstwo pięknych zdjęć. Starałam się wybrać dla Was te, które do mnie przemawiają najbardziej- szczególnie te o złotej godzinie!